
Pozwólcie, że opowiem wam historię dwóch sąsiadów: naszego klienta i jego kolegi.
Oboje mieli podobne mieszkania o identycznym metrażu i na tym samym piętrze. Ich życie nagle się skomplikowało, gdy sprawca, mieszkający na górze, połączył dwa odrębne lokale mieszkalne w jeden. Niestety, ten miał awarię ogrzewania podłogowego, z którego powoli spływała woda do sąsiadów poniżej.
Przez około miesiąc woda zbierała się w ścianach i suficie, a likwidator z firmy X potwierdził tę sytuację.
Nasz klient z kolegą wyjechali na wspólny urlop ze swoimi rodzinami, kiedy wrócili w obu lokalach zastali wodę wylewającą się nawet z kontaktów w obu lokalach.
Nasz klient, mający polisę w firmie X, zgłosił szkodę w dniu powrotu (stwierdzili na podstawie ilości wody w lokalach, że wylewała się przez tydzień - czyli ich cały urlop).
Firma X była pomocna – zaproponowali lokal zastępczy na czas remontu. Po tygodniu wypłacili bezsporne odszkodowanie, a teraz dochodzą regresu od sprawcy zalania.
Kolega naszego klienta, który miał polisę w firmie Y, nie miał tyle szczęścia. Po miesiącu otrzymał odmowę wypłaty odszkodowania i nie dostał lokalu zastępczego. Szkoda została zgłoszona również w dniu powrotu.
Musi teraz sam walczyć z "miłym" sąsiadem z góry o odszkodowanie, mimo że poziom szkód jest podobny jak u naszego klienta.
Dlaczego firma X była bardziej pomocna niż firma Y? To pytanie, które zadali sobie nasi klienci.
Odmowa firmy Y była dziwna – na jakiej podstawie nie dali lokalu zastępczego?
Zgodnie z OWU, klient ma 3 dni na zgłoszenie szkody i jednocześnie winien zgłosić chęć skorzystania z lokalu zastępczego.
Ale jak klient ma to wiedzieć wcześniej?
Dodatkowo, wykluczenia w polisach są zbliżone w firmie X i Y:
“Nie odpowiadamy za szkody spowodowane przez tworzenie się grzyba, m.in. pleśni, lub przemarzanie ścian; systematyczne lub długotrwałe działanie temperatury, gazów, pary, wód odpływowych, wycieku płynów, wilgoci, pyłu, dymu i sadzy, wstrząsów i hałasu,m.in. z powodu nieszczelności urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych, technologicznych, centralnego ogrzewania, poszycia dachowego i otworów okiennych i drzwiowych.” - Ale w tej sytuacji firma X wypłaciła odszkodowanie a firma Y odmówiła.
Klient i jego kolega nie mogli wcześniej zareagować na awarię u sprawcy zalania.
Firma Y odmówiła lokalu zastępczego z dziwnego powodu - mimo, że mieli zapis w OWU: “najpierw ich przedstawiciel - likwidator musi stwierdzić, że ten lokal nie nadaje się do zamieszkania.” - Ciekawe na jakiej podstawie przy zgłoszeniu poszkodowany może wiedzieć, że będzie potrzebował ten lokal zastępczy + sam zapis w OWU o tym, że likwidator musi stwierdzić, że lokal nie nadaje się do zamieszkania.
Lepiej wybierać droższą firmę, która w kryzysowych sytuacjach zachowuje się jak ubezpieczyciel i pomaga. Nie warto oszczędzać na ubezpieczeniu, które w razie potrzeby może okazać się bezużyteczne. W końcu, gdy cały Twój majątek jest zniszczony, nie chcesz być traktowany jak naciągacz.
Warto zweryfikować OWU (z pomocą agenta) i czasem zapłacić więcej za pewność i wsparcie w trudnych chwilach.